top of page

Oksana KULYK i Adrian NOWAK: „Sztuka gry na harfie to dzieło, bez którego nie można myśleć o życiu”

WYWIAD DOSTĘPNY W JĘZYKU UKRAIŃSKIM: KLIKNIJ TUTAJ Oksana Kulyk i Adrian Nowak to młodzi wykonawcy, którzy po raz drugi otwierają przed lwowską publicznością świat muzyki harfowej. Jednak tym razem w roli kameralnej. Projekt „Muzyka na harfie”, prowadzony przez lwowską harfistkę Oksanę Kulyk, wprowadził publiczność w niezwykłe trio - harfę, fortepian i flet. Uczestniczyli w nim polscy wykonawcy Adrian Nowak (harfa), Martyna Chmiel (fortepian) i Martyna Węgrzynowska(flet). Oksana i Adrian mają europejskie doświadczenie, liczne konkursy, festiwale, koncerty, a także przyjaźń, która przerodziła się w bliską polsko-ukraińską współpracę. W przeddzień koncertu rozmawialiśmy z wykonawcami o wspólnych projektach, muzyce, planach i perspektywach sztuki harfy na Ukrainie.


- Oksana, Adrian, niedawno zaprezentowałeś koncert solowej muzyki harfowej we Lwowie, który odbył się w Sali Lustrzanej Opery Lwowskiej. A za kilka miesięcy wydarzenie nowego formatu - muzyki kameralnej z akompaniamentem harfy na scenie Lwowskiej Sali Organowej. Jak zaczęła się Twoja współpraca?


Adrian Nowak: - Nasza znajomość rozpoczęła się w Grazu, gdzie studiowaliśmy na Uniwersytecie Artystycznym u słynnej harfistki Filharmonii Berlińskiej, profesor Margit Suss-Schellenberger. Grając na jednym instrumencie, bliskie korzenie były ważnymi czynnikami, które sprawiły, że od razu znaleźliśmy wspólny język. Po ukończeniu Grazu naszą przyjaźń dopełniła owocna współpraca. Wszystko zaczęło się od pomysłu, że możemy się spotkać i zagrać razem, a następnym krokiem było znalezienie okazji do koncertu w Polsce i na Ukrainie. Koncert solowej muzyki harfowej, który odbył się w maju tego roku, był inicjatywą Oksany, którą od razu zaczęliśmy rozwijać. Praca nad wydarzeniem była przyjemnością, a efekt był fajny, więc chciałem więcej (śmiech. - wyd.).


- Solowe koncerty na harfie nie są tak częstym zjawiskiem w życiu muzycznym Lwowa. W pierwszym wspólnym projekcie udało się Państwu zaprezentować klasyczny repertuar harfy i jakościowo zademonstrować szerokie możliwości tego instrumentu. Adrian, jakimi wrażeniami możesz się podzielić z pierwszego występu na lwowskiej scenie?


Adrian Nowak: - Przede wszystkim byłem mile zaskoczony, że na koncert przyszło dużo ludzi. Ciepłe przyjęcie publiczności, otwartość słuchaczy na muzykę, ich zainteresowanie - to bardzo ważne czynniki dla wykonawcy. Cieszę się, że mogłem to obserwować i czuć tutaj, we Lwowie. - Zgadzam się, harfista to rzadkość wśród wykonawców grających na tym instrumencie. Adrian, jak zaczęła się Twoja kariera muzyka i dlaczego grałeś na harfie?


Adrian Nowak: - Moja pasja do muzyki zaczęła się dość późno. W wieku 14 lat zacząłem grać na skrzypcach, ale podczas koncertu zobaczyłem i usłyszałem harfę i zdecydowałem, że powinienem opanować ten instrument. Pamiętam, że po koncercie podszedłem do śpiewaczki i zapytałem, czy mogę dotknąć harfy i spróbować coś zagrać. Potem były prywatne lekcje gry na instrumencie, a później, w tym samym kierunku, zdecydowałem się wstąpić do krakowskiej Akademii Muzycznej, gdzie obecnie studiuję.


Ponadto dzięki programowi wymiany studenckiej Erasmus ma możliwość studiowania na Uniwersytecie Artystycznym w Grazu i niebawem wyjeżdża na semestr do Berlina. Generalnie, grając na harfie zaledwie od 6 lat, myślę, że nauka jest właśnie tym, co motywuje mnie do dalszej pracy, a nie przerywania.


- W nowym projekcie „Muzyka na harfie” pojawią się duety i tria w wykonaniu fletu, harfy i fortepianu. Dość prosta, ale oryginalna nazwa, na co ona wskazuje?


Adrian Nowak: - Można przypuszczać, że „Muzyka na harfie” jest swego rodzaju kontynuacją poprzedniej imprezy, bo finałowy numer koncertu solowego to „Wprowadzenie i Allegro” M. Ravela na harfę i orkiestrę kameralną. I tym razem jest zespół kameralny oparty na harfie, więc nazwę projektu należy rozumieć nieco filozoficznie (śmiech - red.): Harfa jest jak płótno, na którym tkana jest muzyka.


Oksana Kulyk: - Na początku nie było specjalnego pojęcia o nazwie, myślę, że jest trochę dziwna. Moim zdaniem lepsza byłaby „Harfa w muzyce kameralnej”, ale tym razem jestem tylko organizatorem imprezy, a nie jej autorem (uśmiecha się - red.) - A więc koncepcja koncertu w całości należy do Adriana. Jak wybrałeś repertuar na wydarzenie? W końcu są różne style, epoki, kraje, począwszy od twórczości niemieckiego klasyka KV Glucka, skończywszy na neofolkowej muzyce W. Lutosławskieego.


Adrian Novak: - Na zakończenie programu staraliśmy się zbudować pewien dramat koncertu, aby zainteresował słuchacza. Biorąc pod uwagę, że nazwiska prawie wszystkich kompozytorów są mało znane szerokiej publiczności, postanowiliśmy zacząć od epoki pisania utworów, ich treści, a także pokazania możliwości harfy. Tak, melancholijne „Intermezzo” na flet i harfę holenderskiego kompozytora Hendrika Andrissena, moim zdaniem, było odpowiednie na otwarcie koncertu. Utwór wprowadza klimat wyciszenia i ukazuje bogactwo barwowe instrumentu.


Próbowali także zademonstrować stopniowe przejście stylistyczne muzyki, dzieląc ją na dwie sekcje i uchwycenie szerokiej geografii (red. Śmiech). W pierwszej części wykonano utwory KV Glucka, G. Donizettiego, A. Molnara, J. Ibera i W. Lutosławskiego. W drugiej zagrali ukraińskie prawykonanie odkrytego niedawno Koncertu na flet i harfę polskiego kompozytora pierwszej połowy XX wieku Stefana Poradowskiego. Zaznaczę, że moje wykonanie tego dzieła w Polsce było jego drugą prezentacją, a koncert jest bardzo cenny dla życia scenicznego.


- Jak skomentujesz neofolklorystyczne dzieło na harfę W. Lutosławskiego, bo choć muzyka jest pełna motywów ludowych, to język muzyczny utworu jest nowoczesny. Czy Twoim zdaniem muzyka współczesna w wykonaniu harfy może odnieść sukces dla słuchacza?


Adrian Nowak: - Skoro „Trzy fragmenty na harfę i flet” Lutosławskiego należą do pierwszego okresu twórczości kompozytora, czują jedynie „posmak” współczesnego języka muzycznego. Chociaż, kiedy wykonał tę pracę po raz pierwszy, słuchacze z pewnym zdziwieniem przyglądali się „Co to jest?”. Ale myślę, że stopniowo takie utwory się zaznajomią, jeśli będziesz je częściej oferować w programach koncertowych.


Jeśli chodzi o wykonanie muzyki współczesnej, harfa jest instrumentem o szerokim wachlarzu możliwości ekspresyjnych i technicznych, więc interpretacja takich utworów może tylko podkreślić jej uniwersalność. - Co cię zaskoczy w przyszłości? Czy planujesz kontynuować współpracę?


Oksana Kulyk: - Uważam, że trzeba stawiać sobie wielkie cele, więc są plany dotyczące przyszłego powstania Festiwalu Harfowego we Lwowie. Obecnie organizacja imprezy tej rangi jest trudną kwestią, zwłaszcza z finansowego punktu widzenia. Dlatego postanowiliśmy zrobić swego rodzaju cykl koncertów solowych i kameralnych, który otworzyłby słuchacza na nasz instrument, pokazał, że takie projekty powinny mieć miejsce w życiu kulturalnym miasta, bo nie jest to tak powszechne. Mamy też nadzieję, że nasze koncerty posłużą jako demonstracja dla mecenasów, rady miasta, która pomoże im wynieść ich na wyższy poziom.


Wspólna praca z Adrianem będzie kontynuowana w przyszłym roku, kiedy wyjeżdża na studia do Niemiec. Planujemy poszerzenie repertuaru o tłumaczenia na harfę utworów kompozytorów ukraińskich. Niestety Lwów nie posiada narzędzi odpowiedniej jakości. Dzięki własnej inicjatywie wykonawców stało się możliwe sprowadzenie do Lwowa harfy amerykańskiej produkcji, co można uznać za wydarzenie dla miasta. Mamy nadzieję, że lwowska publiczność doceni jakość dźwięku (uśmiechy - red.). Na razie zapraszam na mój koncert solowy, który odbędzie się w listopadzie tego roku.


- Czy uważasz, że ukraińska scena to dobra platforma dla młodych ukraińskich i zagranicznych muzyków, takie koncerty?


Oksana Kulyk: - Tak, oczywiście, bo mówiąc o sztuce harfowej na Ukrainie, można ją uznać za ogromne „nieorane pole” i wykorzystam swoje europejskie doświadczenie i wiedzę do jej rozwoju. Szczególnie uważam udział w koncertach coraz większej liczby zagranicznych wykonawców za sprzyjający temu, by Lwów stawał się coraz bardziej sceną międzynarodową. - Czego od niego oczekujesz pracując nad każdym projektem? Niewątpliwie pozytywne opinie, nowe sugestie, ale musi być coś jeszcze.


Adrian Nowak: - Dla mnie gra na harfie to życie poprzez muzykę, która fascynuje nie tylko Ciebie osobiście, ale przede wszystkim Twoich słuchaczy. A moim zdaniem pozytywne opinie czy brawa nie są tak ważne, jak to, czy wykonawca czuje wzrok słuchaczy, powściągliwy oddech, koncentrację podczas gry. Uważam takie rzeczy za wyznacznik naprawdę dobrego występu i za każdym razem, gdy wychodzę na scenę, spodziewam się tego poczuć.


Oksana Kulyk: - Moje oczekiwania są bardziej pragmatyczne (śmiech - red.). Za każdym razem, gdy planuję koncert lub wychodzę na scenę, mam nadzieję, że publiczność odkryje harfę jako nowoczesny, unikalny instrument, którego słuchanie jest nie mniej przyjemne niż zwykłych instrumentów muzycznych.


Wszyscy dążymy do europejskiego poziomu życia, ale uważam, że taka sama powinna być świadomość wartości kultury, w szczególności muzyki. Cóż, przełammy stereotypy i poszerzmy horyzonty.


Głos zabrała Valentina MARUNYAK


5 wyświetleń0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie
bottom of page